Z życia studentki medycyny.

Wpisy z tagiem: prywatnie

niedziela, 11 grudnia 2011
czwartek, 10 listopada 2011

Niby długi weekend, niby jestem u koleżanki i jest bardzo fajnie, ale towarzyszy mi świadomość, że kolejny tydzień będzie chyba najtrudniejszym tygodniem na trzecim roku (oby takich nie było częściej). A dlaczego będzie tak trudno? Należy zadać pytania - z czego ja nie będę miała kolokwium/nie będę pytana. Odpowiedź brzmi - takich zajęć w tym tygodniu nie ma...:(

Mówiłam, że nie wrócę już na kardiochirurgię, ale... obiecałam szefowi koła, że oprowadzę kilka nowych osób, czeka mnie więc kilka dyżurów w najbliższym czasie. Może uda mi sie nie zakochać na nowo w kardiochirurgii...

Mówi się, że "serce nie sługa", serce prowadzi nas do różnych szalonych rzeczy, komplikuje nam życie... Jeśli to prawda, to ja jestem patologiczna - moje serce jest jak najbardziej w porządku - jest zupełnie rozsądne. Gorzej z umysłem - on jest absolutnie pozbawiony rozsądku, wymyśla zupełnie nierealne rzeczy i każe mi w nie wierzyć... Ja jednak wolę słuchać rozsądnego głosu, czyli...serca:)

Tagi: prywatnie
21:40, marzycielka_mm
Link Komentarze (2) »
środa, 12 października 2011

Zawieszam działalność bloga. Mam nadzieję, że tylko tymczasowo... Muszę trochę uporządkować swoje życie, bo wszystko zaczyna się sypać...

Może kiedyś wrócę (pewnie dość szybko, bo jestem uzależniona od internetu)

Tagi: prywatnie
22:54, marzycielka_mm
Link Komentarze (1) »
sobota, 08 października 2011

Od tygodnia próbuję coś napisać, ale kompletnie mi się to nie udaje. Zajęcia niby fajne, ciekawe, asystenci nawet nie najgorsi, ale - nie chce mi się. Kompletnie na nic nie mam ochoty. Chyba po raz pierwszy (nie licząc czasu sesji) zastanawiam się, czy nie zmienić kierunku studiów. Sama nie wiem, czy chcę być lekarzem. Nie wiem, czy jestem w stanie wytrzymać na tych studiach jeszcze 4 lata. Nie wiem, co się dzieje, ale nie mam ochoty iść nawet na blok operacyjny... Ma ktoś jakieś lekarstwo na moją niechęć do życia, a szczególnie medycyny?...

22:54, marzycielka_mm
Link Komentarze (7) »
niedziela, 25 września 2011

Tęsknię już za studiami. A właściwie - za blokiem operacyjnym...:) Odwiedziłam dziś ciocię w szpitalu (jest po wymianie endoprotezy stawu kolanowego) i prawie cały czas spędziłam chodząc po szpitalu, zaglądając na różne oddziały. Tęsknię za szpitalem, Za dyżurami. Za pacjentami.

Niedawno pisałam o tym, że medycyna nie może być całym moim życiem, ale... jest jego bardzo ważną częścią i to już się chyba nie zmieni. Jedyna zmiana, jaką jestem w stanie wprowadzić to zainteresowanie się też innymi rzeczami poza medycyną... Zobaczymy, czy to się uda:)

Cieszę się na trzeci rok studiów... Mam nadzieję, że nareszcie będę mogła uczyć się medycyny, nie tylko biochemii i innych, podobnie "interesujących" przedmiotów. Mam kilka ambitnych planów na nowy rok akademicki:
-zaliczyć rok bez poprawek:)
-zredukować liczbę oglądanych seriali,
-spotykać się ze znajomymi (wyjazd do Warszawy i do Kielc już zaplanowałam;)),
-działać w kole kardiochirurgicznym - tak, żebym mogła w przyszłym roku pojechać na zagraniczne praktyki;)
-zapisać się do koła chirurgii ogólnej i onkologicznej (próbowałam już w poprzednim roku, ale opiekun koła stwierdził, że za młoda jestem i że wrócimy za rok do tej rozmowy;))
-dbać o dobrą atmosferę w naszym cudownym mieszkaniu (mam nadzieję, że A. też ma taki plan)
-zapomnieć, że zakochałam się beznadziejnie i bez pamięci (albo - sprawić, żeby On też się zakochał:P)
-nauczyć się języka migowego
-uczyć się języków obcych (angielskiego i niemieckiego)
-walczyć z uzależnieniem  od fb (hmmm, nie brzmi to tak, jak powinno, ale słowo uzależniać nie posiada sensownego antonimu)
-przestanę wszystko planować i czasem zrobię coś spontanicznie:)

To chyba wszystkie moje plany... zobaczymy tylko, czy (i które) uda mi się zrealizować:)

Tagi: prywatnie
22:11, marzycielka_mm
Link Komentarze (7) »
czwartek, 22 września 2011

Wróciłam. Opalona, zmęczona i w sumie - całkiem zadowolona.

Zdałam poprawkę z fizjologii - jest absolutnie fantastycznie:)

Więcej napiszę w najbliższym czasie:)

18:15, marzycielka_mm
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 sierpnia 2011

Właściwie - nawet więcej niż połowa wakacji za mną. I niestety - to była ta ciekawsza połowa. W niedzielę wyjeżdżam do Niemiec, do pracy. Wcale nie mam na to ochoty, ale... postanowiłam, że będę niezależna finansowo, więc muszę trochę popracować. Na pierwszym roku trochę korzystałam z pomocy rodziców - oni płacili za mieszkanie, reszta wydatków była na mojej głowie. Na drugim roku utrzymywałam się sama - czasem tylko rodzice wpłacili mi na konto - np. z okazji dnia dziecka:)  Dla mnie jest to bardzo komfortowa sytuacja, jeśli nie muszę prosić rodziców o pomoc finansową.

Więc - w niedzielę wyjeżdżam, wracam dzień przed poprawką z fizjo. Nie chce mi się teraz wyjeżdżać - miałam w czasie tego weekendu pojechać ze znajomymi na spływ kajakowy. Żałuję, że mnie nie będzie, ale są też plusy tej sytuacji - będę mogła nabrać dystansu do tego wszystkiego, co się w moim życiu dzieje.

Doszłam do wniosku, że moje relacje z ludźmi są bardzo płytkie. Nawet z osobami, z którymi się "przyjaźnię". Ostatnie tygodnie to właśnie taki okres, gdzie postanowiłam budować relacje z ludźmi. Mam takie koleżanki (przyjaciółki?)  którymi znam się od urodzenia, zawsze trzymałyśmy się razem, chodziłyśmy razem do szkoły, wyjeżdżałyśmy na wakacje, spędzałyśmy czas wolny razem. Od kiedy zaczęłyśmy studia nasze kontakty nie są już tak częste ponieważ każda z nas studiuje w innym mieście. W ostatnich tygodniach postanowiłam trochę popracować nad naszymi relacjami i okazało się, że my się kompletnie nie znamy. Zaczęłyśmy rozmawiać na różne poważne i ciekawe tematy i okazało się, że bardzo mało o sobie wiemy. Ale - staramy się to zmienić:)

W ciągu najbliższego miesiąca pewnie się nie pojawię na blogu, lub będę robiła to baaardzo okazjonalnie. Trzymajcie kciuki, żebym znalazła trochę czasu na naukę i zdała w końcu tą fizjologię:)

Tagi: prywatnie
10:09, marzycielka_mm
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 sierpnia 2011

Kolejny niemedyczny wpis... Ale skończyłam już praktyki, więc jedynymi chorymi osobami, z którymi się spotykam są: mój tata, który ma anginę i mój sąsiad, który ma nowotwór mózgu, całkiem sporych rozmiarów... Korzystając z wolnych chwil będę pisała trochę więcej o sobie.

Lubię swoje studia, ale zaczynam też zauważać ich minusy. Przykład: ludzie są mi zupełnie obojętni. Kiedyś byłam osobą pełną entuzjazmu i miłości do ludzi, a teraz - nauczyłam się ich ignorować. To chyba taki mechanizm obronny - potrzebny w prosektorium i na bloku operacyjnym, gdzie nie można się angażować emocjonalnie. Ale w normalnym życiu zaczyna mi to przeszkadzać...

W moim życiu zdarzyło się, że kilka razy zawiodłam się na ludziach. Dlatego zaczęłam się od nich odsuwać. Wolę spędzać czas z pacjentami w szpitalu, na bloku operacyjnym, niż spotykać się ze znajomymi (przyjaciół to raczej nie dotyczy). Tydzień, który spędziłam razem z ludźmi z generacji-t (poprzedni wpis)  uświadomił mi, że bardzo, bardzo potrzebuję kontaktu z nie-pacjentami, nie-studentami medycyny. Po prostu z normalnymi ludźmi:):):) A w dodatku - zakochałam się. To od bardzo dawna mi się nie zdarzyło. Pewnie nic z tego nie wyjdzie, zbyt dużo nas różni, ale... zaczynam się zastanawiać: może zamiast zajmować się cały czas tylko medycyną, powinnam też pomyśleć o założeniu rodziny? Chociaż wydaje mi się to nieprawdopodobne i odległe, to jednak - nie niemożliwe...

Tagi: prywatnie
16:25, marzycielka_mm
Link Komentarze (2) »
wtorek, 02 sierpnia 2011

Trochę o poprzednim tygodniu wakacji, spędzonym na jednym z obozów generacji-t (więcej informacji o GT: http://generacja-t.org/ ):

Postanowiłam wrócić do generacji - t i pomóc znajomym w zorganizowaniu obozu, gdzieś w Polsce;)  Działałam z generacją od 2006 roku, wyjeżdżałam na misje organizowane przez GT - były takie lata, że nie było mnie w domu przez okres pięciu, sześciu tygodni:) Przez ostatnie dwa lata nie brałam udziału w działaniach GT ze względu na pracę, ale teraz postanowiłam to zmienić - niesamowicie mi tego brakowało. Ogólnie, jako generacja-t pracujemy z dziećmi, młodzieżą, organizujemy koncerty, zajęcia dla dzieci... Kiedyś przez tydzień pracowałam w szpitalu psychiatrycznym, w czasie innego obozu - w ośrodku dla bezdomnych (to tak przy okazji, w ramach pomocy lokalnej społeczności). Naszym celem jest mówienie ludziom, że "MOŻNA ŻYĆ INACZEJ" - czyli zamiast alkoholu, papierosów, narkotyków można wybrać Jezusa. Do generacji-t należy młodzież, głównie z Kościoła Zielonoświątkowego, aczkolwiek nie promujemy Kościoła i nie zachęcamy do zmiany wyznania - raczej do tego, żeby uwierzyć w Boga i żyć według zasad opisanych w Piśmie Świętym. Dla mnie bardzo smutne jest to, że żyjemy w kraju, gdzie ponad 90% osób uważa się za chrześcijan, ale - czy żyją tak, jak powinni żyć prawdziwi chrześcijanie?

A teraz właściwa część mojego wpisu... Na tym obozie byłam z grupą znajomych, ale poznałam też sporo nowych osób. Atmosfera była naprawdę GENIALNA:) I nagle zrozumiałam, że bardzo brakuje mi takiego normalnego życia, normalnych kontaktów z normalnymi ludźmi (albo i nienormalnymi, ale nie z lekarskiego). Nadal uwielbiam medycynę i uważam, że kardiochirurgia jest bardzo ciekawa, ale...  jeśli mam w życiu zrobić coś ciekawego, to kiedy jak nie teraz?! Jak założę rodzinę i zacznę pracować? Wtedy będę miała jeszcze mniej czasu. Plan na kolejny rok jest prosty - odwiedzam znajomych. Myślę, że pierwszym celem podróży może być Warszawa:). Poza tym chcę trochę pozwiedzać i poznać okolice Wrocławia. Mój lekarz rodzinny pochodzi spod Wrocławia i opowiadał mi, co warto zwiedzić:) 

Kolejny rok będzie zupełnie inny niż ten. To chyba odpowiedni moment na przewartościowanie wartości;)

Tagi: prywatnie
19:59, marzycielka_mm
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lipca 2011

Przedostatni dzień praktyk. I będzie mało o medycynie. Dziś lekarza rodzinnego odwiedziła koleżanka z podstawówki i gimnazjum. Z dwójką dzieci. Ma dwie córki -jedna ma dwa latka, druga cztery miesiące. Pierwszą urodziła jeszcze w technikum, drugą już po maturze. Początkowo miała sporo problemów, po pierwszym porodzie miała depresję poporodową. Mieszkała z teściami, nie mogła się z nimi dogadać. Teraz mieszka już sama z mężem i córkami - i widać, że jest szczęśliwa. Ma świetne córki - ładne, grzeczne... A ja? Ja przez najbliższe 4 lata będę się uczyć i spędzać każdą wolną chwilę na bloku (tak, wiem - sama tego chcę). Miłość, związki - to dla mnie kompletna abstrakcja. Lubię mężczyzn, dobrze się z większością dogaduję (z reguły lepiej niż z dziewczynami), ale... Lubię swoje życie i na razie nic nie zamierzam zmieniać:)

20:17, marzycielka_mm
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 czerwca 2011

No i mam problem. A. się wyprowadza i szukam nowej współlokatorki. Mam dwie kandydatki: A., czyli moja najlepsza koleżanka z grupy i J. - studentka analityki, nie znam jej zbyt dobrze - jest koleżanką z grupy innej mojej współlokatorki. Sama nie wiem, kogo powinnam wybrać - A. znam bardzo dobrze, wiem, czego mogę się po niej spodziewać, bardzo ją lubię, ale też wiem, że mieszkanie z nią będzie wymagało wielu kompromisów - jesteśmy zupełnie różne, A. uwielbia porządek, ja - niekoniecznie, A. lubi uczyć się w nocy, ja - niekoniecznie. A poza tym jesteśmy razem w grupie - i nie wiem, czy wytrzymamy z sobą 24 godziny na dobę. Ale J. nie znam zbyt dobrze - może okazać się, że będzie się z nią świetnie mieszkać, ale może też nie być tak różowo.

Obiecałam, że do piątku się zdecyduję. W sumie mam już swój typ, ale czekam na wasze pomysły;)

Tagi: prywatnie
21:29, marzycielka_mm
Link Komentarze (6) »
środa, 08 czerwca 2011

Zakochałam się...

Najlepsze wykonanie tej piosenki jakie słyszałam, zdecydowanie... I jeszcze ten tekst;) Słucham jej od kilku godzin bez przerwy:)

 

You can't judge...

Tagi: prywatnie
01:03, marzycielka_mm
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 31 maja 2011

 

Tagi: prywatnie
00:16, marzycielka_mm
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 kwietnia 2011

Iść za marzeniami i znowu iść za marzeniami

i tak - ewig - usque ad finem.

Joseph Conrad

 

Kolejny udany tydzień... Z kilkoma dyżurami na bloku, zdanym kolokwium z biochemii i dużą ilością marzeń:) Marzeń, które stają się celami. To nie są już tylko odległe marzenia, ale konkretne plany i cele. Takie, dla których jestem w stanie bardzo dużo poświęcić...

Tagi: prywatnie
19:46, marzycielka_mm
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 kwietnia 2011

Dziś nienawidzę medycyny. Dostałam maila z wynikami tomografii znajomego. Prosił, żebym przeczytała i powiedziała, czy wszystko jest w porządku (bo umówił się na wizytę u lekarza za tydzień, a był ciekawy wyników badania). Opis był pełen różnych skrótów, fachowych nazw i dla osoby niezwiązanej z medycyną był niezrozumiały. Dla mnie niestety był zrozumiały. Mały tętniak, o którym już wcześniej znajomy wiedział i... guz mózgu. Wielkość: 8 (słownie: OSIEM) centymetrów. Co miałam zrobić? Najdelikatniej jak potrafiłam powiedziałam, co wynika z opisu tomografii. Z zastrzeżeniem, że jestem studentką, a nie lekarzem, więc mogę się mylić. Dodałam jeszcze, że oczywiście musi się jak najszybciej skonsultować z lekarzem i zrobić dodatkowe badania. Cóż, lekarz potwierdził to, co powiedziałam. Niestety.

Dziś nienawidzę medycyny. Ale jednocześnie kocham. Trudno zaakceptować mi ból i cierpienie, a przede wszystkim ograniczenia... Ale uwielbiam to, że mogę pomagać. Mogę (a właściwie- w przyszłości będę mogła) uratować ludzkie życie. Lub zapewnić godną śmierć (to dobrze brzmi w książkach, ale w rzeczywistości?!) - bo czasem taka jest rola lekarza...

Tagi: prywatnie
21:54, marzycielka_mm
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 kwietnia 2011

Kardiochirurgia to magia. Moment, kiedy dotykam bijącego serca. Moment, kiedy po defibrylacji serce zaczyna odpowiednio pracować. To jest magia. Takie momenty sprawiają, że zapominam o wszystkim, o problemach, zmęczeniu. Zapominam i na nowo odkrywam, że kocham to, co robię. To niewypowiedziane uczucie. Już nie chodzę na operacje dlatego, że chcę komuś coś udowodnić, ale dlatego, że nie potrafię bez tego żyć.

 

Z niewyjaśnionych powodów dziś ciągle słucham tej piosenki:

I jeszcze tekst:

Szliśmy do siebie ty i ja
A drogi nasze wciąż mroczne były
Lecz znalazł się ktoś
I pomógł nam się spotkać
Wśród zielonej naszej równiny

Wyszliśmy piękni dla siebie

I tacy zadziwieni
Nasze serca gorące
Bić równo zaczęły
Jakby same tylko były na Ziemi

A przecież mogłem być

Przed twoją erą
A przecież mogłaś być
Przed moją erą

Zbiegliśmy razem ty i ja

Z gór ośnieżonych w ciepłą dolinę
Kto tak dobry był
I pomógł nam się spotkać
W tej oszalałej gęstwinie

Wyszliśmy nadzy dla siebie

Z nocy na światło dzienne
Nasze zegarki ślepe
Chodzić nagle zaczęły
O jednej i tej samej godzinie

A przecież mogłem być

Przed twoją erą
A przecież mogłaś być
Przed moją erą

Smutne jest to, że ja nie mogę nikomu zadedykować tej piosenki... Czy ja jestem zupełnie niezdolna do jakichkolwiek uczuć?



poniedziałek, 04 kwietnia 2011

Niemalże cały weekend spędziłam w łóżku, bo niestety nadal jestem trochę przeziębiona. Miałam więc sporo czasu, żeby nadrobić zaległości w oglądaniu filmów i seriali, chociaż oglądałam głównie filmy, które lubię, bardzo mało nowości. Jeśli film jest dobry, to często wracam do niego wiele, wiele razy.

A oto moje najnowsze odkrycia:

Kompania braci - mimo, że nie lubię tematyki wojennej, ten serial jest naprawdę niezły. W ciągu dwóch dni obejrzałam wszystkie odcinki. Serial pokazuje, jak wojna wpływa na ludzi - pokazuje okrucieństwo, stres, ale też męstwo i walkę. Jak dla mnie - niesamowity.

 

Australia - film, który oglądałam już kilka razy, ale pewnie będę do niego jeszcze nie raz wracać. Chwilami nieco zbyt bajkowy, ale... piękne, australijskie krajobrazy i niesamowity Hugh Jackman - dla mnie to wystarczy, żeby zakochać się w tym filmie.

 

To właśnie miłość - absolutnie najlepsza na świecie komedia romantyczna. Pokazująca różne oblicza miłości. Film, który przekonuje mnie, że miłość istnieje. Film, który bawi, ale nie jest to kolejna bezsensowna komedia dla nastolatek:)

Tagi: prywatnie
23:16, marzycielka_mm
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 kwietnia 2011

 

Dziś Prima Aprilis, a ja nie próbowałam nawet z nikogo zażartować.. To oznaka, że się zdecydowanie starzeję:)  Ale to nie oznacza, że dzień nie był udany... Był nawet bardzo udany:) Piękna pogoda, długi spacer w miłym towarzystwie - i jest wspaniale:)

A ta piosenka... miłe wspomnienia:) Słucham jej zawsze, kiedy muszę poprawić sobie humor:) I jak mam dobry humor - też słucham:) Jedna z moich ulubionych.

Tagi: prywatnie
23:06, marzycielka_mm
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 marca 2011

Dziś będzie wpis prywatny, (prawie) nie szpitalny:P

Wierzycie w to, że nasze imiona określają to, kim jesteśmy? Ja jestem sceptyczna, ale ostatnio koleżanka pokazała mi taką krótką charakterystykę różnych imion. Osoby, o takim imieniu jak ja są: inteligentne, urocze, krnąbrne, leniwe i despotyczne... I w sumie to cechy, które mnie bardzo dobrze określają... Zdecydowanie jestem leniwa, lubię mieć rację i wszystko (wszystkich) pod kontrolą... Czasem nawet jakieś resztki inteligencji i uroku udaje mi się z siebie wykrzesać:) Brakuje mi tylko jednego określenia - zazdrosna... Jestem zazdrosna, ale w taki nietypowy sposób. Nie zazdroszczę nikomu wyglądu, tego co posiada, co najwyżej wiedzy... Przykład? Bardzo proszę - jak ktoś z moich znajomych jest na jakimś ciekawym dyżurze, to ja umieram z zazdrości... Jutro kolega będzie na operacji tętniaka aorty, ale to ma być jakaś skomplikowana, kilkugodzinna operacja. I ja tak bardzo chciałabym ją zobaczyć... Tak, to jest ten moment, kiedy ja jestem zazdrosna... Ale ta zazdrość nie jest chyba taka zła - bo mobilizuje mnie do działania. Do rywalizacji. Sprawia, że chcę być lepsz, chcę więcej wiedzieć, więcej umieć... A to może sprawić, że będę w przyszłości lepszym lekarzem. Ale czy lepszym człowiekiem...

I jak zwykle zaczęłam pisać o medycynie:) Nic nowego:)

Tagi: prywatnie
22:04, marzycielka_mm
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 marca 2011

 

Ktoś bardzo miły wynegocjował, że jutro nie będziemy pisać kartkwki na biochemii, więc cieszę się z wolnego popołudnia... Czas leniwie płynie, a ja leżę, słucham muzyki i myślę... Już zapomniałam, że czasem można poprostu nic nie robić...:)

Tagi: prywatnie
19:29, marzycielka_mm
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2