|
Blog > Komentarze do wpisu
prywatnie.Kolejny niemedyczny wpis... Ale skończyłam już praktyki, więc jedynymi chorymi osobami, z którymi się spotykam są: mój tata, który ma anginę i mój sąsiad, który ma nowotwór mózgu, całkiem sporych rozmiarów... Korzystając z wolnych chwil będę pisała trochę więcej o sobie. Lubię swoje studia, ale zaczynam też zauważać ich minusy. Przykład: ludzie są mi zupełnie obojętni. Kiedyś byłam osobą pełną entuzjazmu i miłości do ludzi, a teraz - nauczyłam się ich ignorować. To chyba taki mechanizm obronny - potrzebny w prosektorium i na bloku operacyjnym, gdzie nie można się angażować emocjonalnie. Ale w normalnym życiu zaczyna mi to przeszkadzać... W moim życiu zdarzyło się, że kilka razy zawiodłam się na ludziach. Dlatego zaczęłam się od nich odsuwać. Wolę spędzać czas z pacjentami w szpitalu, na bloku operacyjnym, niż spotykać się ze znajomymi (przyjaciół to raczej nie dotyczy). Tydzień, który spędziłam razem z ludźmi z generacji-t (poprzedni wpis) uświadomił mi, że bardzo, bardzo potrzebuję kontaktu z nie-pacjentami, nie-studentami medycyny. Po prostu z normalnymi ludźmi:):):) A w dodatku - zakochałam się. To od bardzo dawna mi się nie zdarzyło. Pewnie nic z tego nie wyjdzie, zbyt dużo nas różni, ale... zaczynam się zastanawiać: może zamiast zajmować się cały czas tylko medycyną, powinnam też pomyśleć o założeniu rodziny? Chociaż wydaje mi się to nieprawdopodobne i odległe, to jednak - nie niemożliwe... czwartek, 11 sierpnia 2011, marzycielka_mm
Tagi:
prywatnie
|
|