Z życia studentki medycyny.
Blog > Komentarze do wpisu

praktyki - dzień siódmy.

Jako, że dojeżdżam na praktyki samochodem, musiałam go wreszcie zatankować:) Dodam tylko, że kierowcą jestem wybitnym - nie jeździłam od roku i pierwszego dnia musiałam pomyśleć, jak zapalić samochód:) A wracając do mojego pierwszego w życiu tankowania: wybrałam stację benzynową, gdzie nie ma samoobsługi, podjechała do dystrybutora i... okazało się, że wjechałam złą stroną - wlew paliwa znajduje się w innym miejscu, niż myślałam. Musiałam wycofać i wjechać z drugiej strony. Manewr się udał, ale nie mogłam sobie przypomnieć, jakie chcę paliwo:) A jak już się zdecydowałam i powiedziałam ile go potrzebuję, to nie zorientowałam się, że bak trzeba otworzyć kluczykiem. Następnie nie wiedziałam, gdzie mam portfel, a na zakończenie - samochód nie chciał ruszyć:) Pan ze stacji benzynowej bardzo dobrze się bawił:) A jeśli chodzi o mnie - "słodka idiotka" wydaje się trafnym określeniem:)

Praktyki jak zawsze bardzo udane -oglądałam zdjęcia rtg, wyniki badań, widziałam mieszkowe zapalenie migdałków i badałam węzły chłonne szyjne dziecka (były wielkości orzecha włoskiego!!). Chłopiec wczoraj miał zrobioną biopsję tych węzłów (niestety, w klinice hematologii podejrzewają ziarnicę złośliwą).

A jutro mam kolejny wolny dzień:)

Właśnie się zorientowałam, że ostatnio nie napisałam nic o praktykach, więc mi się teraz dni nie zgadzają;) Więc teraz w skrócie o wtorku: uczyłam się mierzyć tętno na stopie, dowiedziałam się sporo o chorobach autoimmunologicznych i poznała bardzo ciekawego pacjenta - chłopiec ma 6 lat, choruje cukrzycę i celiakię. Najdziwniejsze jest to, że obie choroby nie dawały typowych objawów i odkryli je "przypadkowo":)

czwartek, 14 lipca 2011, marzycielka_mm
Tagi: praktyki